O modzie się nie dyskutuje lecz wprowadza się ją w życie. Modą wędrującą do nas z zachodu jest aktualnie, w okresie przerwy świątecznej, wyjazd z najbliższą rodziną w góry, za granicę, a nawet do ciepłych krajów. Czy dzielenie się opłatkiem na karaibskiej plaży nie wydaje się sceną z Gombrowicza? W tym samym czasie nasze mieszkanie stoi zapewne puste, kuchenna lodówka zamiast wypełniać się smakowitymi potrawami stoi pusta! Tymczasem rozrywką stokroć lepszą niż wakacje all inclusive jest przystrajanie domu w świąteczne dodatki. Zacznijmy oczywiście od choinki, która ma tu wydźwięk bardziej tradycjonalistyczny niż aranżacyjny. Bombki, kolor lampek, łańcuchy – jeśli ich kolor odpowiada świątecznemu obrusowi, świecznikowi, stroikowi i reszcie dodatków jest to niemal gwarancją udanej wieczerzy. Miła atmosfera w gronie rodzinnym to nie tylko tradycja ale nawet obowiązek. Może by tak zaadaptować z zachodu co innego? Na przykład ciekawy amerykański akcent, czyli przystrajanie werandy i zdrowa rywalizacja z sąsiadami o najpiękniej świecące obejście domu. Żywy i pełen tradycji dom to rzecz absolutnie bezcenna i gwarancja udanych świąt…